Czy już wspominałem, że jeśli nie zmienię nic w najbliższym czasie w swoim życiu, to oszaleję? Nie mówiłem? No to teraz mówię: To już oficjalne i potwierdzone - brak jakiejkolwiek zmiany (liczy się tylko zmiana „na lepsze", w innym przypadku byłoby za prosto ;P) w najbliższym czasie doprowadzi bezpośrednio do mojej przeprowadzki do zakładu zamkniętego...wcale nie żartuję, powoli się wypalam, tracę sens życia i nie mam najmniejszego pojęcia co by mogło to zmienić...no po prostu depresja!
Za chwilę pojawią się głosy „weź se znajdź dziewczynę"...może to jakieś wyjście z sytuacji, lecz niektórzy są niereformowalni - ja niestety, a może stety należę właśnie do tej grupy. Co prawda zasada brzytwy Ockhama zazwyczaj się sprawdza, lecz mnie męczą oklepane wytłumaczenia...
Może coś się zmieni po obronie mojej pracy magisterskiej (która de facto nawet nie ma jeszcze tytułu!), a może nic się nie zmieni? ...to jest bardziej prawdopodobne.
Czy wy też macie czasami takie dni, że w zasadzie nie wiecie w jakim celu wstajecie rano z łóżka? Ja tak mam...moja Babcia powiedziałaby, że to dlatego, że nie wierzę w Boga... ale dla mnie to znowu zbyt proste wytłumaczenie...w przesądy nigdy nie wierzyłem i wierzyć nie będę! Nie to, że Bóg to przesąd, czy coś, ale czasami mam wrażenie, że wiara niektórych ludzi ma więcej wspólnego z zabobonem i strachem przed nieznanym (czyt. przed śmiercią), aniżeli prawdziwą Wiarą przez duże „W" ...jakoś po wodzie chodzić nikt nie umie, ani nikt nie zamienia wody w wino, a przecież słowo powinno stać się ciałem! Choć to zapewne już całkiem zupełnie inna bajka...
Generalnie chyba najlepiej będzie jeśli każdy będzie trzymał się tego co mu pomaga żyć...a ja tego czegoś po prostu zacznę szukać ;]
Wcale nie jest tak łatwo...też mi odkrycie. W zasadzie codziennie okazuje się, że jest trudniej niż sądziliśmy, jednak z uporem maniaka codziennie zapominamy o tym i podejmujemy nowe wysiłki...chyba tylko po to, żeby znów sobie przypomnieć tą odwieczną prawdę kolejny raz - wcale nie jest tak łatwo!
Dopadła mnie chyba jesienna pogoda. Wakacje minęły jak zwykle szybko, urlop jeszcze szybciej...nie wspominając już nawet o weekendach, które w zasadzie mogłyby w ogóle się nie zaczynać! No bo niby po co, skoro trwając krócej niż mgnienie oka robią co najwyżej trochę smaku, by z impetem zniknąć w otchłani czasu ustępując pola nowemu tygodniowi...wcale nie jest tak łatwo.
Nowe obowiązki, nowe znajomości, nowe doświadczenia i milion decyzji do podjęcia każdego kolejnego dnia...gdyby jeszcze od czasu do czasu coś poszło po naszej myśli, ale nie...wcale nie jest tak łatwo, więc wszystko idzie nie po naszej myśli, a my musimy walczyć z kolejnymi przeciwnościami...może to nas wzmacnia i uczy, może taki obrót wypadków jest nam do czegoś potrzebny, a może nie zmienia to niczego nawet o cal?
Wcale nie jest tak łatwo...codziennie sobie to powtarzam - w zasadzie nie wiem po co - chyba, żeby zbyt szybko nie zniechęcić się, gdy coś mi się nie udaje...czyżby tu tkwiło źródło nadziei?
Wcale nie jest tak łatwo...dedykuję tą uniwersalną prawdę wszystkim, którzy zwątpili w sens tego świata, zwątpili w swoje działanie, zwątpili w rzeczywistość!
Wszystko jest w jak najlepszym porządku, ale ponieważ wcale nie jest tak łatwo, więc nie dziwmy się, że wszystko wokół nas jest tak totalnie zjebane!
Ostatecznie wcale nie jest tak łatwo.
Odnowa...jest mi potrzebna jak nigdy dotąd... Czasami, żeby móc pójść dalej, konieczne jest odcięcie się od tego co już było. Nie można zapominać, ale jednocześnie nie można kurczowo trzymać się przeszłości. Myślę, że najwyższy czas zacząć iść do przodu, gdyż tylko w ten sposób można dorównać swym marzeniom. Zamykam smutek, strach i niepewność w skrzyni przeszłości i odnawiam swe oblicze, by wypełnić swe przeznaczenie...
Sam już nie wiem czego spodziewać się w przyszłości. Dotyczy to nie tylko tej najbliższej, ale również tej odleglejszej. Nowy rok zaczął się nienajgorzej jednak z każdym kolejnym tygodniem przybywało tylko zmartwień i problemów. Na szczęście nie takich szczególnie poważnych, raczej takich prostych, codziennych... jednak niestety nawet te najbłahsze potrafią wyprowadzić z równowagi i spowodować, że przestajemy być pewni siebie, że poddajemy pod wątpliwość słuszność podjętych wcześniej decyzji, że tracimy grunt pod nogami i okazuje się, że mamy strasznie dużo wątpliwości, których nikt nie potrafi rozwiać...
Zawsze mam z tyłu głowy taką myśl, że nie powinienem narzekać...przynajmniej aż tak bardzo. Znam wielu ludzi (z resztą wystarczy odpalić dowolne medium, żeby potwierdzić moje słowa), którym życie pisze zdecydowanie boleśniejsze scenariusze...choroba, śmierć bliskiej osoby - prawdziwe tragedie życiowe, których nijak nie da się przyrównać do takich zwykłych, nieskomplikowanych bolączek dnia codziennego...no cóż widocznie czasami jestem egoistą i chociaż nie jest mi aż tak ciężko, to jednocześnie nie umiem odmówić sobie takiego zwykłego, czysto ludzkiego prawa do odczuwania bólu i niesprawiedliwości...czasami wręcz się tego wstydzę, lecz z drugiej strony wydaje mi się, że człowiek powinien cieszyć się ze wszystkich pozytywnych wydarzeń, jednocześnie umiejąc odczuwać ból, gdy doświadczy jakiejś przykrości. I nie jest ważne, czy powodem odczuwania danej emocji jest wydarzenie znaczące, czy też takie malutkie i powszednie, gdyż najważniejsze z tego wszystkiego jest to, żeby potrafić dostosować się, właściwie zareagować, a tym samym skutecznie wykorzystać taką sytuację - gdy jest to coś „dobrego", żeby umocnić swoje JA, gdy jest to coś przykrego, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i uczynić pierwszy krok ku pogodzeniu się rzeczywistością.
Czasami nie jest to łatwe, ale czy mamy inne wyjście? Człowiek jest taką niesamowitą istotą, która niezależnie od wcześniejszych doświadczeń, dopóki może, musi iść do przodu, coraz szybciej, nie zważając na przeciwności, gdyż jedynie wtedy jest w stanie odzyskać równowagę wewnętrzną i wiarę, że za chwile będzie lepiej, a to co się stało, choć pozornie pozbawione sensu i bolesne, wydarzyło z jakiegoś powodu, było celowe, mimo iż sam cel jest dla nas na tą chwilę nieodgadniony...
wtorek, 9 lutego 2010
Tyle osób weszło z buciorami w moje życie...ale spoko, sam ich zaprosiłem ;) : 47359

Hmm...marzyciel, niepoprawny optymista, domator, ale nie w wakacje :D ...góry i morze, to moje ukochane miejsca. Jeśli chodzi o zainteresowania, to fotografia i żeglarstwo...więcej we wpisach :D
gg 9707888
Wszystkie myśli, choć ulotne, staramy się zapisać choćby na serwetce, by kiedyś po latach móc do nich wrócić i cieszyć się z powrotu do dzieciństwa, do młodości, do tego wszystkiego co było kiedyś, le...
więcej...Wszystkie myśli, choć ulotne, staramy się zapisać choćby na serwetce, by kiedyś po latach móc do nich wrócić i cieszyć się z powrotu do dzieciństwa, do młodości, do tego wszystkiego co było kiedyś, lecz wraz z upływem czasu przeminęło...pozostało jedynie w naszej pamięci... [wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie fragmentów lub całości bloga (w tym także zdjęć) bez wiedzy i zgody autora zabronione. Wszelkie materiały (fragmenty tekstów, zdjęcia) zapożyczone, do których prawa autorskie posiadają osoby trzecie, opatrzone zostały stosownym komentarzem, wskazującym podmiot posiadający prawa autorskie. Kopiowanie za zgodą autora. Zamieszczając komentarz wyrażasz zgodę na jego późniejsze wykorzystywanie przez autora bloga. Muzyka umieszczona na blogu ma charakter reklamowy. Wykorzystywanie jej dla celów komercyjnych, publiczne odtwarzanie, kopiowanie jest niezgodne z prawem. Przesłuchaj utwór - jeżeli Ci się podoba - kup oryginalną płytę]
schowaj...| « luty » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
Wpisz co Ci przyjdzie do głowy i kliknij to to z prawej...może coś się znajdzie...np. żubr ;P
Chesz wiedzeć o nowym wpisie jako jedna z pierwszych osób? Nic prostrzego, wpisz poniżej swojego maila, kliknij 'ok' i trzymaj kciuki...żeby mi się chciało go napisać :))